| |
| Pendragon - Pure |
| Miało być zdecydowanie ostrzej. "Nigdy nie myślałem, że będę chciałe grać ostrzej, a chcę" - mówił Nick Barrett przystępując do pracy nad "Pure". Do tego dodajmy nowego członka zespołu, perkusistę Scotta Highama, któremu po drodze do stylu Dream Theater i Micka Portnoya, i mamy wstępny obraz nowej płyty. Początek jest powalający. Mocno rozpoczynające się "Indigo" i wydaje się, że Pendragon rozłożył żagle i ostro płynie w stronę amerykańskiego portu o nazwie Dream Theater. Zacumuje zapewne przy "Images and Words" pozdrawiając tylko "Systematic Chaos", ale jednak. Oczywiście mamy tu cały czas czas Pendragonowe klimaty, bo przecież Barrett nie zmienił głosu i nie porzucił długich czarujących gitarowych wypraw. A że czasami ostrzej przyłoży... "Eraserhead" trzyma progmetalową nutę. Dodatkowe wypełniacze z jakimś skowytem, jest ostro, jest pendragonowo, jest... świetnie!!! "Comatose" od początku czaruje spokojnym klimatem, smyczkami, anielskimi dźwiękami... ale to zwolnienie jest tylko pozorne. Po kilku minutach mamy łojenie jak się patrzy i Scotta Highama w pełnej krasie. Ależ tu się dzieje! Zmiany rytmu, tempa, nastroju. Każdy muzyk ma swoje pięć minut. I znowu zwolnienie, i znowu czad! Piekne melodie, intrygujące dzwięki. I jest floydowsko, oj, David Gilmour będzie zazdrosny! Arcydzieło w trzech częściach!!! Kolej na "The Freak Show", mocne riffy na otwarcie, klawiszowe tło... Demówka, którą poznałem wcześniej była trochę bardziej przyprawiona pieprzem. Ale to chyba tylko kwestia zmiksowania. Świetny numer, krótki, jakby dla nadawców stacji radiowych - wybierzcie, przecież nie mam 5 minut!!! Ostatnia odsłona "Pure" - "It's Only Me". Prawdziwie Barrettowe śpiewanie, przepiękna gitara, cudowne klawisze, operowa wokaliza, smyczki i absolutnie cudowna bajkowa melodia. Dżizu!!! To chyba najlepszy numer Pendragon w 30 letniej karierze!!! I to Barrettowe solo, i to co na bębnach gra do tego Higham!!! Jasne, kopcie dalej leżącego!!! ...Podniosłem się. Cudowna płyta. Najlepsza? Ja mówię TAK! Kto rzuci rękawicę Pendragonowi?! Pink Floyd byłby pewnie faworytem w tej walce, ale niestety nie ma już z nami Ricka Wrighta (DLACZEGO?!). Marillion z Fishem podobnie jak Genesis z Gabrielem już chyba nie staną w ringu? Zapomniałem!!! W tej wadze walczy z powodzeniem Steven Wilson i jego projekty: Porcupine Tree oraz Blackfield... |
 |
| Typ muzyki: |
|
|
|